Tysiące, setki tysięcy, miliony, jeden miliard. Populacja ludzka w sumie cały czas się powiększa i nie trzeba patrzeć na ten specjalny kalkulator online żeby dowiedzieć się, iż już niedługo braknie dla nas miejsca. No… może nie braknie, ale trzeba będzie gdzieś upchać mnie, Ciebie i Twoich znajomych. A tak poważnie, od dawna wiadomo, że mieszkańcy Chin mają w tej kwestii najgorzej. Jest ich tam tak dużo, że niektórzy wynajmują mieszkania w naprawdę tragicznych warunkach – nie ma wyboru.

Z drugiej strony jednak, w Azji dalej sporo osób egzystuje na wsiach – takich prawdziwych wsiach, na których zarobić możesz jedynie ciężką pracą, do lekarza masz spory kawałek, a sama jakość życia też nie jest największa. Uciekanie do przeludnionych miast nie jest wyjściem, ale nierzadko staje się po prostu perspektywą na przeżycie.

Chiny uruchomiły nowy program, który ma na celu przenieść sporą ilość ludności z wsi do miast tak, aby zapewnić im miejsca pracy, lepsze szkoły oraz przede wszystkim opiekę zdrowotną. Trzymajcie się bowiem cały pomysł dotyczy 250 milionów osób. 250 milionów. W sumie prawie siedem razy więcej niż zamieszkuje Polskę. Gdzie więc ich pomieścić? Odpowiedź jest prosta, ale jednocześnie przerażająca.

Aurelien Marechal to fotograf, który często podróżował po Azji jednocześnie robiąc zdjęcia i badając oraz obserwując dynamiczny rozwój infrastruktury. Wyjeżdżając za miasto nie trudno zauważyć, co dokładnie planują Chińczycy. Na obrzeżach powstają bowiem ogromne, ależ to nawet rzekłbym monstrualnej wielkości osiedla, które mają dać schronienie wiejskim „wyrzutkom”, o którym wspomniałem Wam powyżej. Przypomnę jeszcze raz: 250 milionów osób. Jak sobie z tym poradzić? Trzeba po prostu wybudować molochy. Ogromne, betonowe bloki na wysokość 40 i więcej pięter. Dla zachęty rządzący zapłacą jeszcze pieniądze, aby wszyscy chętni mogli się tam przenieść.

Marechal po raz pierwszy zauważył te zmiany kiedy jechał pociągiem do Nanjing. Zarówno wielkość jak i lokalizacja inwestycji od razu stała się dla niego intrygująca. Fotografowi zajęło dwa lata, aby udokumentować wszystkie place budowy w 15 miastach na terenie całego kraju. Z boku, to wszystko wygląda jak opuszczone miasto duchów. Dystopijna wizja miasta oraz przestrzeni, która zostanie niedługo zapełniona małymi (to akurat nie prześmiewczy przymiotnik) ludźmi.

Możecie w sumie spytać: dlaczego poruszam ten temat? Z jednego prostego powodu. Patrząc na te wszystkie zdjęcia muszę stwierdzić, że jestem nieco przerażony. Oczywiście, zanim w Polsce dotknie nas tego typu problem oraz trzeba będzie trochę „ścisnąć” społeczeństwo, to minie jeszcze trochę czasu – bez obawy. Do tego okresu raczej dorobię się dużego i wygodnego mieszkania. Z drugiej strony patrząc na szybkość i dynamikę rozwoju miast, nawet tych krajowych, rodzą się we mnie powody do obaw.

Istnieje jednak jeszcze trzecia strona medalu, która opiera się na tak zwanej „bańce mieszkaniowej”. Chińczycy często korzystają z okazji i wykupują miejsca w tego typu blokach, aby za kilka miesięcy lub lat odsprzedać je z profitem. Jaki jest z tego zysk? Według niektórych źródeł może to być nawet 100% pierwotnej wartości. Ogromne blokowiska są więc swego rodzaju lokatą lub jak kto woli… zabezpieczeniem finansowym na wszelki wypadek.

Nikt nie jest w stanie bowiem przewidzieć momentu, w którym zabraknie dla nas wszystkich miejsca.