Bang & Olufsen kilka dni temu pokazał swoją autorską wizję na to, jak mogą wyglądać nowoczesne głośniki, które zachwycają jakością dźwięku. Mowa tu konkretniej o modelu BeoSound 1 i 2. Na pierwszy rzut oka faktycznie wyglądają one, jak wyjęte rodem z filmów science-fiction, jednak samym projektem mogą świetnie uzupełnić panoramę nowoczesnego mieszkania.

bang-olufsen-beosound-1-i-2-1

Bang & Olufsen, to marka premium, którą postawiłbym na tej samej półce, co JBL i Bose – sprzęty dobre w swojej klasie, jednak nie do końca zachwycające bardziej wymagające uszy. Nie oznacza to jednak, że nie warto na nich zwrócić uwagi, co to, to nie. Pociesza chociażby fakt, iż w tworzeniu głośników do laptopów wszelkich marek B&O nie mają sobie równych.

Bang & Olufsen BeoSound 1 i 2 to dwa głośniki Bluetooth, które mogą pochwalić się dźwiękiem w 360-stopniach. Pierwszy z nich waży 3,5-kilograma, a drugi jest nieco cięższy, bowiem posiada wagę na poziomie 4,1-kilograma. Oba modele są wykonane z aluminium i wyglądają jak starszy i młodszy brat. Poza tym, w środku znajdziecie wbudowaną baterię, którą można podładować i postawić sobie głośnik w dowolnym miejscu. Nawet w łazience.

bang-olufsen-beosound-1-i-2-2

Głośniki działają w oparciu o interfejs Bluetooth oraz Wi-Fi w standardzie 802.11n – to oznacza, że będzie szybko, ale mogłoby być szybciej. Producent chwali się, że po pełnym naładowaniu, BeoSound 1 gra nawet do 16 godzin na jednym ładowaniu. Nieźle, chociaż drugi z modeli wymaga ciągłego podłączenia do gniazdka, co trochę mi się kłóci z jego „bezprzewodowością”.

bang-olufsen-beosound-1-i-2-1

Mimo to, BeoSound 1 i 2 to potężna moc w kompaktowej obudowie. Na pewno przyjemnie słucha się z nich jazzu na Spotify podczas pracy czy jakiegoś ambientu pokroju Solar Fields do spania. Warto otworzyć portfel.