Poniedziałek. Szybko, dres na nogi, kurtka, klucze do kieszeni i już. Każda minuta się liczy. Nie potrzeba listy, ta półka, tamta i jeszcze przy kasie jedną rzecz. Znowu kolejka, spojrzenie na zegarek: dobra zdążę.

Sobota. Wolno, ociężale, zobaczę jeszcze przed lustrem, jak wyglądam. Podkrążone oczy. Dobra, miałem kupić to… to i jeszcze chemię. Odznaczam na liście. Kasa – wszystko jest? Jest, uff. Dobrze.

Tak mniej więcej wyglądają zakupy. Oczywiście można dodać do tego jeszcze trzydzieści różnych rodzajów zachowań, epitetów oraz przymiotników dotyczących naszego wyglądu w ciągu tygodnia. To wszystko działa jednak bardzo podobnie. W weekend kolejkę przecierpisz, w niektórych momentach w środku tygodnia zaczyna to być frustrujące. Rozwiązaniem kłopotów będzie niedługo Amazon Go. Usługa, która wdraża sztuczną inteligencję na szeroką skalę, ale jednocześnie może zabrać ludziom miejsca pracy.

Amazon Go to specjalny system, który od przyszłego roku zacznie obsługiwać sklepy spożywcze. W skrócie: wchodzisz, skanujesz telefon, wybierasz zakupy – wychodzisz. Bez kolejek, bez użerania się lub miłych pogawędek przy kasie. Po prostu. To nawet lepsze niż te samo-obsługówki. Nie musisz skanować, słuchać po raz enty „w koszyku jest towar, który nie powinien się tam znaleźć”. Od tak, po prostu. Za wszystko mają dbać sensory, deep learning i odpowiednie algorytmy. Gotówka? Po co nam to, skoro będziemy mieć podpięte do smartfona konto w banku. Wygodniej? A jakże.

Amazon chwali się, iż nad usługą Amazon Go pracował już od czterech lat. Całkiem sporo jakby nie patrzeć. Z drugiej strony, czynników wpływających na zachowanie ludzi w sklepie jest ogrom. To już nie jest tylko kwestia katalogowania produktów, wystawiania faktur, nadawania cen: to coś więcej. To miejsce, w którym faktycznie może popisać się prawdziwa, sztuczna inteligencja. Póki co jednak, takie zakupy będziesz mógł zrobić w Seattle. Jeden jedyny sklep znajduje się właśnie w tym mieście, ale cała siatka szybko się rozszerzy. W Europie, Amazon Go również się pojawi.

Skala zaawansowania jest tak duża, iż będziemy mogli odkładać nietrafione zakupy na półkę. Wszystko ma dziać się automatycznie: liczenie, przetwarzanie i analizowanie danych nie będzie stanowiło problemu dla znajdujących się za półkami maszyn.

W zasadzie czytając wszystkie informacje i zbierając je w swojej głowie nasuwa mi się horrendalnie duża ilość pytań. Tu nawet nie chodzi o to, jak będą zachowywać się ludzie, bo to zawsze da się przewidzieć. Z drugiej strony, obecnie inne marki wdrażają podobne rozwiązania, które opierają się na głębokim uczeniu maszyn – i to wszystko, o dziwo działa. Maszyny od Amazon Go będą uczyć się nas, jako ludzi. Będą poznawać nasze przyzwyczajenia, nasze zachowanie oraz to, co lubimy jeść. Będą analizować jak się poruszamy, gdzie spędzamy najwięcej czasu i nad czym tak naprawdę się zastanawiamy podczas zakupów. Nie muszę Was chyba przekonywać, jak bardzo wpłynie to na wyświetlanie nam reklam podczas korzystania z internetu, prawda?

Amazon Go to usługa, która jednocześnie jest rewolucyjna, a z drugiej strony zostawia z głową pełną pytań. Chociażby o to, gdzie w tym wszystkim jest potrzebny człowiek. Kasjerzy, magazynierzy, osoby odpowiedzialne za merchandising? Nie wiem, nie potrafię na to odpowiedzieć.

Roboty od jakiegoś czasu miały zabierać nam pracę. Nie wiedziałem jednak, że stanie się to tak szybko.