Lotniska to takie miejsca, o których chce się jak najszybciej zapomnieć – albo po prostu ja tak mam, bo nie przepadam za lataniem, chociaż zdarzyło mi się to tylko 1 raz (słownie: raz) w życiu. Ot kawałek blachy, tu więcej miejsca, tam mniej, kilka krzesełek żeby przeczekać godzinę, dwie lub dobę… i już. Zazwyczaj w sumie nie zwraca się uwagi na walory architektoniczne, design i wystrój wnętrz panujący na lotniskach. Jeżeli już, to jedyne co przykuwa wzrok, a tak naprawdę uszy, to uspokajająca, ambientowa muzyka. W takim klimacie da się nawet pracować i wyzbyć wszelakiego stresu.

Lotniska to według mojej opinii taki „czyściec” na drodze „do” lub „z”. W to poprzednie zdanie możecie wrzucić sobie dowolną lokalizację, jaka Wam się tylko wymarzy. Porty lotnicze są zazwyczaj odizolowane od miasta, kojarzą się z mozolną przeprawą z walizką i być może (nie wiem, nie doświadczyłem jeszcze) frustrującym uczuciem czekania. Jest jednak na świecie kilka takich, które poprawiają humor samym wyglądem i faktycznie mogą sprawić, że wlokący się czas w końcu zacznie chodzić, jak człowiek.

The Art of Flight: The World’s Most Beautiful Terminals, to książka, która została wydana w hołdzie miejscom, o jakim wspominam powyżej. Lotniskom oryginalnym, dziwnym, przerażającym, miłym i nieco opustoszałym. Autor projektu zebrał po prostu w kupę kilka zdjęć, a ja wybrałem najlepsze z nich.

Adolfo Suárez Madrid–Barajas, Madryt

Ogromne okna w dachu tego lotniska pozwalają światłu wpadać i rozbijać się naturalnie o wszystkie krawędzie w środku pomieszczeń. 760,000 metrów kwadratowych, system podziemnej kolei i… naprawdę oryginalny wystrój wnętrz.

Shenzhen Bao’an International, Chiny

Za zaprojektowanie trzeciego terminalu na tym lotnisku odpowiedzialnych jest dwóch architektów: Massimiliano i Dorian Fuksas. Przy tworzeniu portu obaj Panowie inspirowali się legendarnymi diabłami morskimi, które ponoć w starożytności lubiły nawiedzać Chińczyków. Ile w tym prawdy? Nie wiem, ale cała konstrukcja wygląda jak z przyszłości.

Wellington International, Nowa Zelandia

Wysokie i przestronne okna wpuszczają do środka dużo światła, a każdy z pasażerów oprócz tego jest raczony niesamowitą ilością drewna oraz pochylni, które używane są zamiast schodów ruchomych. Ilość krzywizn jest wręcz przytłaczająca.

Marrakech Menara, Maroko

Lotnisko Marrakech Menara zostało stworzone na początku 2000 roku tak, aby poradzić sobie z rosnącą liczbą turystów. Menara ma zakrzywiony, betonowy dach oraz duże, trójkątne okna malowane wzorami arabskimi. Tradycja plus nowoczesna architektura równa się… coś pięknego.

Lleida – Alguaire Airport, Hiszpania

To lotnisko zostało położone w Alguaire w Katalonii i znajduje się około 15 kilometrów od miasta. Port obsługuje głównie połączenia regionalne na powierzchni Hiszpanii, jednak w kwestii jego wyglądu, kolorystyka niemalże od razu rzuca się w oczy.

Carrasco International Airport, Urugwaj

Wspomniane miejsce to obecnie największy port lotniczy Urugwaju, który położony jest w departamencie Canelones blisko miasta Montevideo. Dach budynku przypomina nieco Spodek, jaki znamy z Katowic, chociaż na tym z pewnością dałoby się zjeżdżać na sankach.

Pulkovo Airport, Rosja

Międzynarodowy port lotniczy znajdujący się w najbliższym sąsiedztwie Petersburga. W 2010 roku lotnisko to pobiło rekord, bowiem obsłużyło w ciągu roku około 8 milionów osób. Obecnie czwarte pod względem wielkości lotnisko na terenie całej Rosji.

Queen Tamar Airport, Gruzja

Malutki, niewyróżniający się port lotniczy leżący w miejscowości Mestia w Gruzji. Obsługuje go jedna linia lotnicza, która lata tylko i wyłącznie w dwóch kierunkach. Z dala wygląda to bardziej jak ekstrawagancki, modernistyczny dom niż lotniczy terminal z prawdziwego zdarzenia.

Dużo więcej tego typu zdjęć wraz z opisami, a nawet schematami znajdziecie w książce, o której wspominałem na początku wpisu. Póki co nie widziałem jednak polskiej dystrybucji, tak więc trzeba by zamówić ją z Amazonu lub próbować w innych, internetowych księgarniach – wydaje mi się jednak, że warto. W twardej okładce kosztuje ona bowiem coś koło stówki.

Ja za to mam kolejny powód, aby kupić bilet na samolot – gdziekolwiek. A nuż trafię na któreś z miejsc wymienionych w książce.